Agata Szpulak pisze z Boliwii

 

                                                                   Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

 

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia przesyłam serdeczne życzenia, niech Dobry Bóg, który urodził się w lichej szopie umocni w Was to co słabe i kruche tak, żeby Wasze serca i rodziny stały się domem godnym samego Boga. Radości, pokoju i błogosławieństwa Tego, który stał się jednym z nas na cały zbliżający się Nowy Rok.

Koniec roku to dla nas, w Boliwii, czas wakacyjnego odpoczynku. Myślę, że w tym roku wszyscy w internacie zasłużyliśmy na wakacje, a to za sprawą wielu aktywności, które zrealizowaliśmy w ciągu całego roku.

Dzięki otrzymanemu wsparciu z Funduszu Pomocy Misjonarzom Diecezji Opolskiej mogliśmy między innymi prowadzić dla dzieci i młodzierzy z naszego internatu zajęcia plastyczno-techniczne, podczas których uczestnicy zajęć poznawali nowe dla nich techniki i odkrywali w sobie umiejętności artystyczne. W naszym malutkim miasteczku, które bardziej przypomina wioskę niż miasto powiatowe, dzieci nie mają wiele możliwości na rozwijanie swoich talentów, bo poza boiskami sportowymi nie ma innych ośrodków, a szkoła nie oferuje, tak jak w Polsce żadnych zajęć pozalekcyjnych, które pozwalałyby dzieciom i młodzieży zagospodarować czas wolny.

Nasi młodzi początkowo niechętnie i z obawami tylko przyglądali się jak najodważniejsi stawiali pierwsze kroki w ozdabianiu pudełek, czy ramek na zdjęcia, malowali obrazy czy obrusy, lub z muliny i wełny robili przeróżne bransoletki, a z aguayo, czyli tradycyjnego, kolorowego materiału, tworzyli przeróżne laleczki i breloczki. Dopiero po takim oswajaniu się sami mogli się przekonać, że nie jest to takie trudne i oni też potrafią coś zrobić. Okazuje się, że naprawdę nie potrzeba wielkich środków, żeby pomóc dzieciom i młodzieży budować ich poczucie wartości, które u dzieci pochodzących z górskich wiosek jest bardzo niskie. Rodzice, którzy w większkości sami nie mieli możliwości uczyć się, bo od mełego musieli pomagać swoim rodzicom w polu czy w wypasie owiec, nie potrafią odpowiednio motywować dzieci do nauki i pracy nad sobą, stąd odkryliśmy potrzebę docierania do dzieci w ten sposób. Sobotnie zajecia cieszyły się dużą popularnością i ku naszemu zaskoczeniu były silną konkurencją dla rozgrywek piłki nożnej, które młodzi organizują sobie w każdej wolnej chwili.

Dla młodzieży z internatu bardzo ważne jest również towarzyszenie im w ich rozwoju społecznym. Dzieci, które nieraz od pierwszej klasy, by móc się uczyć, muszą przebywać w internacie, z dala od swoich rodzin, od małego czerpią wzorce od swoich starszych kolegów, którzy nie zawsze uczą ich najlepszych postaw. Nie wiem dlaczego, ale dużo łatwiej przyswajają sobie naukę od kolegów, niż od nauczycieli i nas, wychowawców, dlatego w tym roku dla grupy nastolatków wprowadziliśmy zajęcia socjoterapeutyczne. Młodzi, po zbudowaniu klimatu zaufania, uczyli się współpracować ze sobą, a nie konkurować i odkrywali w sobie dobro, które jest ukryte w każdym z nas, a które często jest niewidoczne także dla nas samych.

Wielką radością jest dla nas uzyskanie w tym roku pozwolenia na poszerzenie oferty edukacyjnej w naszym Centrum dla młodzieży i osób dorosłych. W przyszłym roku możemy wprowadzić sześć nowych ścieżek edukacyjnych, gdzie osoby, które przerwały swoją naukę będą mogły uzyskać nie tylko maturę, ale także nauczyć się zawodu. Jest to jedyna taka szkoła w naszej okolicy, która pozwala na naukę osobom dorosłym i równocześnie daje im profesjonalne przygotowanie zawodowe. Mamy nadzieję, że rozwój Centrum przyczyni się do tego, że więcej osób będzie chciało uczyć się, bowiem wciąż, wbrew oficjalnym statystykom, jest wielu analfabetów, ale większość z nich nie chce uzupełnić swojego wykształcenia, przyzwyczaili się do swojej biedy i nie wierzą, że mogą coś znienić w swoim życiu.

Teraz dzieci i młodzież mają wakacje, ale niestety, dla większości z nich jest to czas ciężkiej pracy. Jedni pomagają swoim rodzicom w pracach polowych, a często jedynymi narzędziami jakie są dostępne jest kilof i pług ciągnięty przez parę wołów, dlatego praca na polu jest wyczerpująca i w niczym nie przypomina pracy polskich rolników. Część młodzieży wyjeżdża do miasta, żeby pracować na budowie, a dziewczyny pomagają w kuchniach restauracyjnych i w ten sposób zarabiają na cały rok nauki, bowiem nie wszystkich rodziców stać na opłacanie wszystkich wydatków swojej licznej gromadki dzieci. W niektórych rodzinach, ze względów finansowych, tylko chłopcy są posyłani do szkoły, a dziewczyny muszą zostać w domu i pomagać rodzicom. Nieraz też rodzice, którzy sami zostali tak wychowani, nie widzą potrzeby edukacji swoich dzieci i dopiero długie rozmowy i oraz pokazywanie im przykładów innych osób, które dzięki nauce i wykształceniu mogły poprawić swój byt przekonuje takich rodziców do posyłania swoich dzieci do szkoły.

W przyszły rok patrzymy z pewnymi obawami, bowiem władze miasteczka postanowiły na boisku, które sąsiaduje z naszym internatem wybudować kolejny budynek szpitalny, choć jak na razie nie mają pieniędzy na jego wykończenie, nie mówiąc o wyposażeniu. Nasze dzieci straciły przez to miejsce do bezpiecznej zabawy, a czy ktoś skorzysta na tym jeszcze nie wiemy, bo widzimy wiele takich niedokończonych inwestycji. Zapewne czeka nas wybudowanie nowego boiska, lub pozwolenie dzieciom by bawiły się na ulicy. Wierzymy, że z Bożą pomocą i wsparciem dobrych ludzi podołamy i temu wyzwaniu. Trzeba przyznać, że rodzice naszych dzieci chętnie przychodzą do pomocy, kiedy się ich o to poprosi.

Za Wasze modlitwy, pamięć i wsparcie finansowe z serca dziękuję i również zapewniam o naszej modlitwie za Was, dobrodziejów naszej misji w boliwijskim Tapacari.

Z pozdrowieniami

Agata Szpulak