Agata Szpulak pisze z Boliwii (2017)

 

Szpulak boliwia

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus

 

Pozdrawiam serdecznie i wiosennie z boliwijskiej ziemi. Coraz cieplejsze wieczory i pąki na drzewach zapowiadają koniec zimy, co też oznacza, że pora deszczowa coraz bliżej i jeśli Bóg ześle nam obfite deszcze, nie będziemy w tym roku cierpieć z powodu braku wody.

Wspominałam już nieraz o mojej pracy w internacie, dziś chciałabym przybliżyć równie ważną część mojej misji, o której jeszcze nie opowiadałam.

Obok naszego internatu od 2002 roku istnieje Centrum Edukacji Alternatywnej. Instytucja ta została powołana, aby nieść pomoc głównie dziewczynom i kobietom z wiosek naszej prowincji, ucząc ich gotowania, prowadzenia domu i opieki nad dziećmi. Z czasem okazało się, że dziewczyny te potrzebują również nauczyć się pisania i czytania i tak powstała nasza szkoła. Jest ona przeznaczona dla starszej młodzieży i osób dorosłych (dziś jest już szkolą koedukacyjną), które z różnych przyczyn nie mogły ukończyć nauki. Zajęcia trwają dwa tygodnie w miesiącu tak, żeby uczniowie mogli pogodzić naukę z pracą, czy obowiązkami w domu, bo większość z nich ma swoje gospodarstwa.

Choć oficjalne statystyki wykazują, że w Boliwii nie ma problemu analfabetyzmu, to jednak wciąż można spotkać wiele osób, które nie potrafią się nawet podpisać, które nigdy nie chodziły do szkoły, a dziś wstydzą się ujawniać, bojąc się wyśmiania. Tak, jakby było ich winą to, że nie dane im było siedzieć w szkolnej ławce. Staramy się dotrzeć do tych ludzi i zachęcić ich do skorzystania z możliwości dokształcenia, wszak na naukę nigdy nie jest za późno.

Dziś przyczyny porzucenia szkoły bywają różne. Jedni ze względów finansowych przerywają naukę, inni muszą pomagać rodzinie w gospodarstwie domowym, kiedy zabraknie któregoś z rodziców, niektóre dziewczyny wcześnie zachodzą w ciążę i już nie wracają do szkoły, jeszcze innym brakuje wsparcia i motywacji ze strony rodziców, którzy sami nie potrafią czytać i przez to pomóc w nauce swoim dzieciom. Najtrudniejsze do zrozumienia są jednak sytuacje, w których rodzice twierdzą, ze ich dzieci (zwłaszcza dziewczęta) nie potrzebują się uczyć… wystarczy, jak zajmą się domem i będą wypasać owce i kozy…

Równolegle do szkół typu alternatywnego, rząd prowadzi programy alfabetyzacji, które jednak ograniczają się do nauczenia napisania imienia i nazwiska, numeru dowodu osobistego i daty urodzenia. Wszyscy wiemy, że jest to zagranie polityczne, a nie troska o ludzi, bo kiedy przyjdą wybory, partii rządzącej, chodzi o zdobycie głosu osób, wdzięcznych za to, co się dla nich zrobiło.

W Centrum prowadzone jest nauczanie integralne: humanistyczne, techniczne i duchowe. Obok przedmiotów koniecznych do osiągnięcia matury młodzi mogą uczyć się szycia i dziewiarstwa, które mogą się im przydać w późniejszym czasie. Ja prowadzę dla nich lekcje informatyki. W Polsce jesteśmy przyzwyczajeni, że nawet najmłodsze dzieci potrafią obsługiwać komputer, czy serfować w internecie. Naszym ludziom daleko do tego, większość z nich nie ma dostępu do komputerów i mogą korzystać z nich tylko w Centrum, dlatego lekcje rozpoczynamy od podstaw.

Uczniowie przychodzą do nas z całej prowincji, dlatego koniecznym było zorganizowanie dla nich również internatu, co się wypełniło dzięki pomocy ludzi z kraju i zagranicy. Wspólne przebywanie jest dobrą okazją to tego, żeby rozwijać nie tylko intelekt młodzieży, ale również przygotowywać ich do dorosłego życia. Staramy się organizować różne warsztaty, aby im w tym pomóc. Samo zamieszkiwanie razem przez tyle dni czyni z nas drugą rodzinę – razem się modlimy, spożywamy posiłki, wykonujemy różne prace, uprawiamy sport, czy urządzamy noc kulturową, gdzie młodzi mogą wykazać się od strony tanecznej czy wokalnej – a pod tym względem są bardzo utalentowani. To wszystko oczywiście w czasie wolnym od nauki, która jest priorytetem.

Nasze Centrum nie jest duże, obecnie uczy się w nim około 60 osób, ale nie o statystyki chodzi, naszą radością jest przemiana jaką obserwujemy w ludziach, którzy do nas przychodzą. Na początku są przestraszeni i boją się powiedzieć jedno zdanie na forum, a kończą jako osoby, które potrafią odważnie bronić swojego światopoglądu.

Kończąc, proszę Was, byście w swoich modlitwach pamiętali o braciach i siostrach z Boliwii. Ja też każdego z naszych ludzi i każdego z Was wkładam w ręce Boga prosząc, by wylewał na nas wszystkich swoje obfite błogosławieństwo.

P.S. Zdjęcia: https://drive.google.com/open?id=0BxO89c8PMyCwX1JnbmliUENDRG8

Wdzięczna za Wasze wsparcie

Agata Szpulak, misjonarka świecka